Po wspaniałych doświadczeniach wspólnie spędzonego pierwszego urlopu rodzicielskiego, co możemy zrobić z analogiczną sytuacją numer 2? Odpowiedź jest prosta: Trzeba to powtórzyć!

W październiku 2015 roku dołączył do nas Tymek. W czasie długich zimowych wieczorów, wspominaliśmy, marzyliśmy, kręciliśmy globusem. Palec zatrzymał się w Azji, a dokładniej środkowej jej części. Kierunek idealny. Da się tam dotrzeć samochodem, i to z Polski, bez konieczności dokupienia lotów dodatkowych. Ciepły klimat, dobra pogoda latem, nieznane nam rewiry i można zobaczyć tyle ciekawego po drodze! Tym razem będzie mniej plażowo i tropikalnie a bardziej górsko, sucho i surowo. Przynajmniej w pierwszej części naszej podróży, bo kto wie, gdzie nas zaniesie. 

Jaki jest plan?
1. maja odpalamy silnik naszego autka i ruszamy na południe Europy by dotrzeć do Turcji. Północnym jej wybrzeżem dotrzemy do Iranu, a stamtąd do "stanów" Azji Centralnej - Turkmenstanu, Uzbekistanu, Tadżykistanu, Kirgistanu i Kazachstanu.

Czym pojedziemy?
Do stanów zawiezie nas "łazik", czyli prawdziwie urocze Mitsubishi L300 przerobione na nasz nowy dom. Jak na prawdziwy dom przystało mamy w nim kuchnie z palnikami i lodówką, mamy łóżka, szafki i radio mamy. Ba! Łazik nawet w prysznic z ciepłą wodą jest wyposażony! Już niedługo zobrazujemy Wam łazika zdjęciem, aktualnie przebywa jeszcze na ostatnich szlifach u mechanika.

Wpisy z naszej podróży możecie śledzić na stronie głównej tego bloga. Mapę z trasą i odsyłaczami do postów będziemy aktualizowali na bieżąco.

Mapa w pełnym ekranie: https://goo.gl/KU1k3N

W kontakcie!

3 komentarze :

  1. aaa, powodzenia!! Będziemy śledzić:)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratulacje!!! świetny pomysł! Stany są ŚWIETNE!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! To jedna z naszych kilku wymarzonych podróży. Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń