2 marca 2016


Wadi
------
 Polnoc Omanu to przede wszystkim góry. Wysokie, sięgające 3000 m npm, spadające wprost do oceanu. Szczytu żadnego nie zdobyliśmy, więc o tym nie opowiemy. Odwiedziliśmy jednak, podobnie jak inni odwiedzający Oman, kilka wadi - głębokich dolin, wyżłobionych w górach przez sporadycznie spadające tam deszcze. Świetne są te omańskie wadi. I tak charakterystyczne dla tego kraju, że do dnia dzisiejszego myślę Oman, widzę przed oczami wadi.

Topowym wadi Omanu jest wadi shab. Niedaleko Muskatu, głęboki, ze stromymi zboczami, ciekawymi formacjami skalnymi i wodą na dnie, która wydrążyła prawdziwe baseny. Prawdziwy naturalny aquapark! Nie chcieliśmy dzielić tego miejsca z tłumem ludzi postanowiliśmy więc być tam pierwsi. Rozbiliśmy namiot przy samym wejściu, a w miejscu, gdzie podpływają łódki, aby przewieźć ludzi przez początkowy, zalany fragment doliny, byliśmy przed "kapitanami" tychże łódek. Bycie pierwszym nas zgubiło, dosłownie zgubiło. Po ponad godzinie marszu nie zauważyliśmy basenów i zawędrowaliśmy sporo dalej. Kończąca się woda do picia zmusiła nas do odwrotu. Niezadowoleni z nieosięgnietego celu wracaliśmy w stronę samochodu i dopiero bawiący się radośnie w skakanie do wody ludzie uświadomili nam nasz błąd. Nie ma tego złego... Zaliczyliśmy piękny spacer, a i kąpać się w pełnym słońcu było milej niż niedługo po wschodzie. Genialny film w wadi shab nakręcili byle-daleje (http://www.byledalej.com/co-nam-wadi-w-omanie), sami zobaczcie!:


Wadi Shab from scov on Vimeo.

Z perspektywy samochodu najlepiej wspominamy wadi bani awf. Stroma, kręta droga, nieziemskie krajobrazy, małe wioski z zielonymi tarasami ryżowymi, rażącymi intensywnością na tle szarych skał. Możliwe, że miejsce to straciło już trochę na uroku, bo Omańczycy byli w trakcie budowania asfaltowej drogi i wyrąbywania kolejnych skał. Z pewnością jednak urok do końca zabity nie został i pojechać tam na pewno warto!


Samochód
 -----------
 Na cztery dni decydujemy się na wypożyczenie samochodu terenowego. Ma on nam umożliwić dostanie się na Płaskowyż Jabal Akhdar i wydmy Wahiba Sands. Samochód psuje nam się jednak w drugiej dobie. 300 km od miejsca, w którym został wypożyczony. Pech? A może szczęście? Szwagier właściciela naszej wypożyczalni żyje akurat we wsi, koło której samochód nasz zgasł i więcej nie odpalił. I chwilę po odłożeniu słuchawki zjawia się po nas miły pan z zaproszeniem do swojego domu. Wielodzietność omańskich rodzin sprawia, że chyba wszędzie jakiś kuzyn kuzyna się znajdzie :) Cały dzień spędzamy w jego domu, Michał w sekcji dla gości, a ja zostaję dopuszczona do stref kobiecych. Brzuchy pękają nam od kolejnych przynoszonych przysmaków, a rozmów nie ma końca - świetne kulturowe doświadczenie funduje nam nasz samochód! Popołudniu podstawiają nam nowe autko i ruszamy do świata piasku. Jazda po wydmach wydaje się prosta, brniemy więc coraz dalej, głębiej, odbijając od głównych szlaków. Szybko kończy się nasze chojrakowanie. Nie daje rady wyjechać pod jedną z górek i zakopujemy samochód. Nie ma szans, że wydostaniemy się z tego piachu sami. Wdrapujemy się na najwyższą w okolicy wydmę i wypatrujemy samochodów. Tumany kurzu zdradzają, że coś się zbliża. Michał biegnie więc pędem, żeby przeciąć im drogę, po czym sprowadza pomoc. To beduini. Już dawno poznali się na turystach i pobierają opłaty za wydostanie samochodu z piasku... Ustalamy stawkę i za nie więcej niż 5 minut sprawa jest załatwiona. Pokornie wracamy na główny szlak, piachu we krwi to my nie mamy... ;)


Spacer po górach
------------------
 U stóp Jabal Shams, najwyższego szczytu Omanu, znajduje się głęboki Kanion. Wybieramy się na szlak trawersujący jego zbocze do małej, opuszczonej wioski. Samo położenie rozpadających się domów na pionowej ścianie kanionu robi ogromne wrażenie. Ignaś dzielnie znosi kilka godzin w nosidełku bawiąc się głównie w rzucanie kamieni przed siebie. Kilka odcinków pokonuje na swoich półtorarocznych nóżkach. Im trudniej, tym fajniej.

Północny Oman
Wadi Omanu
ysłano z ultrabooka Asus UX42VS

2 komentarze :

  1. podziwiam wytrwałość, szczęśliwej drogi!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielka piaskownica dla Ignasia :) i przestrzenne góry...jak zwykle super przygoda rodzinna :)

    OdpowiedzUsuń