2 czerwca 2016


Nie tylko plażujemy w Turcji, nie tylko! Blisko czarmorskiego wybrzeża są dwa miasta z pięknie odnowioną osmańską architekturą – Safranbolu i Amasya. Jedziemy więc poczuć atmosferę tureckich miasteczek i przetestować „zwiedzanie” z dwójką dzieci w załodze.

Co nam z tego wychodzi? Z całego dnia na nie przeznaczonego udaje nam się wykroić 2-3 godziny na spacer ulicami miasta. Reszte przeznaczamy na zabawe, posilki itd. I pewnie ze można by tam spedzic więcej czasu, wejsc do wszystkich meczetów, hamamów, karawanserajów, ale nam z tym dobrze, w tych 3 godzinach znajdujemy w aktualnej konfiguracji naszą rodzinną harmonię.

Stara część Safranbolu jest idelanie odrestaurowanym, małym miastecznkiem, położonym w dolinie. Wąskie uliczki, wszystkie domy z białymi elewacjami i lekko spadzistymi dachami z dachówką. Pod jednym meczetem pracuja kowale, pod innym panowie zasiedli w cieniu drzewa i zamyśleni obserwują przy herbacie otoczenie. Ogromna ilość turystycznej infrastruktury – hoteli, restauracji, sklepów z pamiątkami sugeruje, że miasto najeżdżają czasami hordy turystów. Nie teraz. Kelnerzy, sprzedawcy, recepcjoniści stoją w progach. Obserwują i czekają. Jeszcze nie sezon. Melnacholijna i spokojna atmosfera panuja w Safranbolu.


W Amasyi stara część miasta miesza się z nową. Jest gwarnie, tłoczno i żywo. Tu klakson, korek, tam ktoś wyprzedza pod prąd. Ludzie siedzą w knajpach i kawiarenkach, inni przysiedli na schodach prowadzących na nadrzeczną promenadę. Śmieją się, rozmawiają, dyskutują. Miasto żyje swoim życiem, nie czeka. Stare osmiańskie domy położone są wzdłuż rzeki, a nad nimi w skałach wykute są grobowce z czasów pontyjskich. Malowniczo tu i pięknie. Miłą odmianę dla dni spędzanych nad morzem mamy w Safranbolu i Amasyi!

Pocztówka w Safranbolu






Rynek kowali w Safranbolu




Nasz camping nad malym jeziorkiem kolo Amasyi

Napelniamy zbiornik z woda zeby prysznic wieczorem byl!

Owocowa kolacja, mniami!


A tu już Amasya i spacer nad rzeką


Osmiańskie domy a nad nimi pontyjskie grobowce




Post napisaliśmy na notebooku Asus UX301L

0 komentarze :

Prześlij komentarz