3 lipca 2016


W Iranie świętujemy trzecie urodziny Ignasia. Chcemy, żeby ten dzień był dla niego wyjątkowy, plany nasze ewoluują do samego końca, ostatecznie Ignaś ma urodziny klasyczne – z prawdziwie sztucznym i kolorowym, kremowym tortem, racami strzelającymi pod sufit, prezentem i całym popołudniem na dużym placu zabaw. Tandeta, która wynosi Ignasia na wyżyny zadowolenia.

A chcecie posłuchać jak świętują urodziny irańskie dzieci?

Byliśmy u naszej couchsurferskiej rodziny w Tabriz już trzeci dzień, gdy usłyszeliśmy:
- A może zostalibyście jeszcze na jutro? Organizujemy przyjęcie urodzinowe dla naszej dwuletniej Leili. Zostańcie...!
No i zostaliśmy.
- Michał, tak naprawdę to będzie impreza dla Magdy i dzieci. Ty musisz opuścić dom w tym czasie. Pojedziemy gdzieś razem, na przykład do centrum handlowego na kawę. - dodał Payman.
I każde z nas miało naprawdę ciekawy wieczór.

Imprezka rozpoczynała się o godzinie 17. Mamy z dziećmi zjawiły się punktualnie, wszystkie odstawione pod bramę domu przez swoich mężów. Wystrojone jak na bal, naprawdę. Długie suknie atłasowe, obfite makijaże, szpileczki. Ulala – pomyślałam sobie. - Styl to to mój nie jest. Ale wyglądam na ich tle jak prawdziwa włóczęga. Nawet nie chcę myśleć, co pomyślała sobie Maryam – nasza gospodyni.
- Chodź Magda do sypialni! Pożyczę Ci jakieś ubranie! - zawołała
Wygrzebała z czeluści szafy trzy zestawy. Atłasową obcisła sukienkę ledwo zakrywająca tyłek. Dwuczęściowy zestaw z gołym brzuchem. I zwiewną prześwitującą bluzek z atłasową miniówą.
- Dziękuję Ci bardzo, ale ja może w moich ciuchach zostanę, będzie mi łatwiej Tymka karmić. Czysty zestaw założę.
- No co ty! Załóż te ubrania, będziesz wyglądała pięknie!
Jak świętować to świętować. Wybrałam zestaw numer trzy, oddałam się w ręce fryzjerki Maryam, tusz na rzęsy nałożyłam, buty na obcasie przyodziałam i sypialnie opuściłam. Uhuuu!

Goście podzielili się na dwie grupy. Dzieci wybiegły z opiekunką bawić się na podwórko, a mamy odpaliły telewizor, w telewizorze coś na kształt irańskiego youtube'a, odpaliły muzę i zaczęły się tańce. Pięknie tańczą irańskie kobiety. Płynne ruchy rąk w okolicach twarzy i nad głową dodają tyle gracji i wdzięku.

- Magda, umiesz tańczyć do irańskiej muzyki?
- Nigdy, nie tańczyłam. Ale lubię tańczyć, chętnie spróbuję.
I pląsałyśmy sobie razem na perskim dywanie przed telewizorem. Moje ruchy wyróżniała rytmiczność, trochę śmichu więc po obu stronach było, bardzo serdecznego.

W chwilach beztanecznych otaczały mnie koleżanki Maryam i zasypywały pytaniami. Wszystkie były żonami profesorów akademickich. Poznały się na kampusie uniwersyteckim, mieszkały koło siebie w domach przeznaczonych dla pracowników. Wszystkie wykształcone i wszystkie aktualnie pracujące w domu przy dzieciach.
- Czy mogę zrobić Wam zdjęcie? - zapytałam.
- Nie teraz proszę, nie mamy hidżabu. - odpowiedziały. - Nasi mężowie pracują na uniwersytecie, mogą mieć duże problemy, jeśli ktoś zobaczy nasze zdjęcie w takim ubraniu.
- Środowisko uniwersyteckie jest bardzo konserwatywne – powiedziała później Maryam. - Uniwersytety są państwowe, dlatego pracownicy uniwersyteccy muszą, chociaż oficjalnie, powielać myśl głoszoną przez władze. Dlatego nie czuję się w nim bardzo dobrze. To nie są osoby, które podejmą chociaż minimalne ryzyko. A ja lubię czasami troche zaryzykować.

A w tym czasie Michał jeździł samochodem z Paymanem po mieście.
- Dlaczego o tak późnej godzinie jest taki ruch? - zapytał Michał
- Bo jazda samochodem po mieście to rozrywka. Ludzie w Iranie nie mają gdzie się rozerwać. Wsiadają więc w samochód i jeżdżą po mieście, bez celu. Obserwują, co się dzieje dookoła. Zobaczysz, co się będzie działo w centrum handlowym.

Usiedli w kawiarni. Michał zamówił pierwsze w życiu potrójne espresso. Dookoła mnóstwo wystrojonych młodych dziewczyn i chłopaków. Chustki ledwie zatrzymują się na nisko upiętych kucykach, chodzą, śmieją się, obserwują. Widać, ze nie przyszły na zakupy. To taka forma spędzania czasu wolnego.


Oto ja - w irańskim imprezowym stroju, prosto spod rąk fryzjerskich!




Ignaś nie wie czy patrzeć w aparat czy na rękę w obawie czy aby zaraz nie spłonie

Jednak na rękę



A tu dwie rodziny w komplecie!


Śniadanie dnia następnego

Post napisaliśmy na notebooku Asus UX301L

0 komentarze :

Publikowanie komentarza